sobota, 9 czerwca 2012

Teren i jazda

Moje dwa dni w siodle
No więc dzisiaj będzie podwójny post,pierwszy:
08.06.2012
Razem z koleżanką wybrałam się do stajni.Byłyśmy na miejscu ok.10:30.No i dostaliśmy zaszczyt ciepania gnoju.Sama wyciepałam 3 boksy,a później zrobiły mi się odciski na dłoni.Ale było warto bo korona ma świeże sianko :).Zrobiłam sobie przerwę na kanapkę i znowu trzeba się brać do roboty.Tym razem do sprzątania kąciku jeździeckiego(takie miejsce gdzie są szczotki,czapsy,toczki i itp.)Ile tam tego było!Po kolejnym dychnięciu zabrałam się za siodłanie Korony,bo miała jazdę w teren.No to jak ona sobie pojechała to my znowu do roboty.Jedziemy po trawę na pole.ale to nie koniec!Jak rudzia przyjechała to zanim ja na nią wsiadłam to jeszcze dwoje dzieci musiałam wziąść na lonżę.Ale to co najlepsze zawsze na końcu!No więc wskoczyłam szybko na koronkę i wio!Skakałam i galopowałam.Tu macie parę fotek:
Mam ich więcej,ale tyle wystarczy.
Teraz drugi post:
09.06.2012
Miało nie padać,ale lało.Więc skoki odpadły,ale był  teren i był świetny.Jechałam na Glosterze,a Ania na Koronie.Deszczu w lesie nie odczuwało się.Był dziki galop i to jak,aż zadyszki dostałam.Po terenie zrobiło nam się żal koników i przyszedł nam pomysł żeby na pastwisko je wypuścić.Dla naszego bezpieczeństwa otworzyłyśmy bramkę na full i zagrodziłyśmy w razie czego drogę ucieczki.Wszystkie konie grzecznie na pastwisko poszły oprócz Oderona.To koń trakeński,prywatny i bardzo młody.On jest takim nie ogarniętym koniem.Napalił się na to pastwisko że rozwalił to co zagrodziliśmy.Poleciał wprost na przeszkodę i ją rozwalił razem z bramką.I galopem przed siebie.A my panika.Brama otwarta a las naprzeciwko.Ja lecę mu odgrodzić drogę ucieczki.Po 10 minutach szarpaniny trafił na pastwisko.Oszołomione policzyliśmy starty.Poszedł mój piękny uwiąz z Yorka-rozwalił karabińczyk i brama od pastwiska wygięta.Co tu robić jak Stachu-właściciel wróci?My wpadłyśmy na pomysł że konie się biły na pastwisku i wrąbały w bramkę.A on to kupił.Uratowane!Maskra!Co to za dzień!Teraz czekam na następny,ale nie taki zwariowany :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz